Gdy korupcja jest dobra

Al Capone w szczycie powodzenia.
Al Capone w szczycie powodzenia. Domena publiczna
Powszechna krucjata przeciw korupcji zakłada, że zjawisko to należy zwalczać żelazem i ogniem, jako elementarnie niemoralne i szkodliwe społecznie. Czy tak jest naprawdę? Korupcja jest jednym ze sposobów dystrybucji dóbr rzadkich, a także sygnałem, gdzie system urzędniczy lub wolnorynkowy nie działa.

Urzędnicy i łapówki czyli „smarowanie”
Gdy dostęp do rzeczy regulowany jest przez urzędników, którzy zarabiają bardzo mało w porównaniu do wartości rzeczy, które rozdzielają, pokusa jest wielka. Pokusę można zwalczać za pomocą strachu i policji (CBA), ale w główną przyczyną jest niesprawność biurokracji.
Gdy prawo jest zbędnie skomplikowane, a koszty i czas uzyskiwania potrzebnych zezwoleń ogromne – z pomocą przychodzi korupcja i gospodarka oraz życie codzienne mogą jako tako funkcjonować. Stąd doskonałe potoczne określenie korupcji – „smarowanie”.
Dobrym przykładem katastrofy antykorupcyjnej są 2 lata rządów PiS, która to partia z policyjnej walki z korupcją zrobiła sztandarowy cel polityczny. W efekcie korupcja formalnie zmalała (lub raczej wzrosły łapówki – konsekwencje wzrosły), urzędnicy przestali podejmować decyzje, a przetargi zmieniły się w puste licytacje najniższą ceną. Przez te 2 lata IV RP inwestycje prywatne stanęły, dróg wybudowano 1 kilometr, a wojsko wstrzymało wymianę sprzętu mimo wojny w Afganistanie. Spadkiem tych czasów są też aktualne problemy przy przetargach autostradowych.
Z tego wniosek, że korupcji możemy się pozbyć upraszczając prawo i przekazując co się da do dystrybucji rynkowej. Zwalczanie policyjne powinno być środkiem drugorzędnym i stosowanym z umiarem.
Powołanie zaś przez PO i PiS specjalnej policji korupcyjnej CBA należy uznać za jeden z głupszych pomysłów na zwalczanie korupcji – gdy zamiast powołania instytucji zajmującej się przyczynami – upraszczaniem prawa i tworzeniem sprawnych i przejrzystych procedur urzędniczych – powstała firma znana z tak żenującej i bezużytecznej działalności jak akcje słynnego agenta-playboya wyposażonego w szybkie auto, a potrafiącego wrobić po roku agentowania, niezbyt rozgarniętą pannę w łapówkę o wysokości 50 tys. złotych. Działalność i skuteczność nadająca się do komiksu z Dilbertem.


Korupcja dla reformy
Obserwowanie pojawienia się korupcji w jakimś obszarze powinno być przede wszystkim sygnałem, że dany obszar organizacji społeczeństwa wymaga zmiany. Są takie strategie:
1. Pozbycie się decyzji z odpowiedzialności państwa na rzecz rynku (np. taksówki, zawody prawnicze, infrastruktura – drogi, koleje, lotnictwo, nowe prawo budowlane).
2. Jednoznaczne i jawne kryteria i proces decyzyjny – widoczny w każdym etapie dla obywatela (reforma prawa o zamówieniach publicznych, ogólne założenie w planowaniu pracy urzędów i stanowienia prawa, ponownie – nowe prawo budowlane z ograniczeniem zezwoleń).
3. Legalizacja zachowań, które są albo mało szkodliwe lub ich zwalczanie przynosi jeszcze większą szkodę. Tu doskonałym przykładem jest amerykańska prohibicja, której zawdzięczamy wzrost pijaństwa i powstanie mafii i ogólnie zorganizowanej przestępczości. Dziś tą równie „skuteczną” drogą idzie ustawodawstwo antynarkotykowe.
4. Uproszczenie i przede wszystkim skrócenie terminów podejmowania decyzji, ograniczenie poziomów konsultacji i odwołań.

Korupcja zamiast niemoralnego rynku
Czasami państwo używa korupcji nieoficjalnie – jako namiastkę rozwiązań rynkowych. Szczególnie w obszarze politycznie niewygodnym – ochronie zdrowia. Przez dziesiątki lat w tzw. komunie i w pochodzącym z tamtych czasów socjalistycznym systemie współczesnym.
Pomysł polega na tym, że lekarzom płacimy bardzo mało – zupełnie nieproporcjonalnie do potrzeb i sum, które ludzie są gotowi zapłacić za ich pracę. Następnie tolerujemy „prezenty” – bo te są z kieszeni obywateli a nie z budżetu. Można dodać, że owe prezenty nie muszą być gotówką, a często przyjmują formę koniaków czy legendarnych piór Doktora G. Takie prezenty nie dają dodatkowego dochodu, ale przynajmniej odzwierciedlają wagę zawodu w społeczeństwie (podobnie koncerny dają komórkę i służbowy samochód zamiast podwyżki).
Taka cicha umowa została złamana przez ministra Ziobrę, gdy ten, w swej naiwności podjął krucjatę przeciw lekarzom (aresztując doktora G) i w efekcie łagodną korupcję zastąpił strajkami lekarzy i w efekcie radykalną podwyżką płac lekarzy. A to z kolei uruchomiło spiralę narastania kosztów w opiece zdrowotnej – co jest koszmarem wszystkich systemów zdrowotnych na świecie (w USA koszt opieki zdrowotnej to 25% dochodu narodowego).
Podobnie działa zawód kelnerski, gdzie restauratorzy płacą mało, a kelner dorabia napiwkami, które nie wpływają na postrzegany koszt potraw w restauracji.

Podatki pod pretekstem zapobieganiu korupcji
Gdy państwa współczesne stanęły przed problemem rozdzielania dobra rzadkiego, jakim są częstotliwości dla telefonii komórkowej – zastosowano rozwiązanie niby rynkowe – licytację.
W efekcie, w zamian za monopol państwa ściągnęły od telkomów ogromne pieniądze do budżetu. Telkomy licytowały wysoko, ponieważ wiedziały, że będą funkcjonowały w warunkach oligopolu. Oczywiście koszty koncesji zostały przerzucone na konsumentów.
W efekcie telkomy skorumpowały rządy wysokością licytacji, a proces „rynkowy” po cichu przerodził się w dodatkowe opodatkowanie użytkowników komórek.



Korupcja wg. Zachodu
W naszej cywilizacji przyjmujemy zasadę, że stosunki między ludźmi powinny być maksymalnie bezosobowe, zobiektywizowane i mechaniczne. Stąd niesamowity rozwój w naszych społeczeństwach biurokracji, przekonania, że na wszystko musi być przepis i obsesja korupcji. Skrajnym stanem jest historia Eichmana, mdlejącego w czasie wizytacji obozów koncentracyjnych, wysyłającego zza biurka setki tysięcy ludzi do gazu na śmierć, a zezwalającego na ratowanie Żydów przez „ludzką” korupcję.
Większość nieeuropejskich cywilizacji opiera się na wzajemnych uprzejmościach, nepotyzmie, prezentach i korupcji jako podpowiedzi przy podejmowaniu decyzji, a wskazującej na wartość społeczną danej decyzji. W Chinach potrafiono skrzyżować legalizm ze społeczną siecią powiązań rodzinnych i wzajemnych uprzejmości. Licząca 4000 lat cywilizacja Chin ma się dobrze, a nawet wysuwa się na czoło postępu.
Trwa ładowanie komentarzy...