Szkoła bez polskiego i historii

System edukacji oparty na pamięciowym poznawaniu wiedzy podzielonej na klasyczne działy słabo odpowiada współczesności. Likwidacja tradycyjnych przedmiotów może pomóc w metamorfozie polskiej edukacji.

Jednym z problemów nauki XX wieku była fragmentyzacja wiedzy – jej ilość sprawiała, że wiedza całości była nieosiągalna dla pojedynczego naukowca. Dziś informatyzacja przechowywania i łączenia wiedzy oraz wielki sukces Internetu jakościowo usprawniającego komunikację w środowisku naukowym sprawił, że bardziej holistyczne podejście staje się możliwe.



Tak jak nauka była podzielona, tak i środowisko pracy zwykłych ludzi było podzielone na zawody i funkcje społeczne w sposób statyczny. Dziś uprawianie jednego zawodu przez całe życie wydaje się niemożliwe, a szybkie zmiany w technologii i modelach biznesowych wymuszają zmiany kwalifikacji czy miejsca zatrudnienia pracowników i kadry zarządczej.

Podobnie skala przedsięwzięć – gdzie przejście z biznesu lokalnego, na krajowy, a dalej globalny jest możliwa w kilka lat lub nawet na starcie przedsięwzięcia.
Jedną z cech tzw. gospodarki wiedzy jest może w mniejszym stopniu innowacyjność, co projektowanie. Dziś w rozwiniętych państwach wszystko jest zaprojektowane – zwykle dobrze.

Projektowanie polega na rozwiązaniu podstawowych problemów przedsięwzięcia z uwzględnieniem interdyscyplinarnych uwarunkowań i ograniczeń. Są to najczęściej rzeczy z zakresu technologii, kosztów (ekonomii), psychologii (kognitywistyka), kultury (styl, forma, skojarzenia), socjologii (marketing, postrzeganie), etyki (skutki społeczne, ekologia), prawa (istniejące i przyszłe przepisy) a nawet polityki (zgodność z zasadami demokracji czy prawami ludzkimi). Dotyczy to zarówno przedsięwzięć dużych, jak np. budowa dróg, ustawa o VAT, prawo drogowe czy budowa elektrowni atomowej. Jak i małych jak projekt iPada czy serwisu internetowego.

Na dodatek takie projektu realizuje się w zespołach wieloosobowych, gdzie konieczna jest umiejętność współpracy lub przywództwa.

Zupełnie inne przedmioty
Jaka edukacja przyda się młodemu człowiekowi w XXI wieku? Oto praktyczny zestaw dla gimnazjum i liceum:
1. Matematyka – jako podstawa sprawnego myślenia
2. Fizyka i chemia – jako podstawa wiedzy o świecie otaczającym
3. Biologia z akcentem na Darwina oraz systemy środowiskowe – jako podstawa wiedzy o złożoności otoczenia
4. Socjologia polityczna i ekonomia – jako podstawa wiedzy o społeczeństwie.
5. Psychologia kognitywistyczna, współpracy i myślenia kreatywnego – jako podstaw wiedzy o umyśle i wyrobienie umiejętności technicznych myślenia.
6. Psychologia „codzienna”, seks, uczucia, rodzina – jako podstawa wiedzy o człowieku.
7. Historia sztuki i kultura masowa z przykładami z literatury, architektury, designu i historii – jako podstawa wiedzy o kulturze i ikonografii.

A co z polskim?
W tym modelu tradycyjna historia, literatura i geografia podporządkowane są wyjaśnianiu i obrazowaniu znacznie poważniejszych zagadnień – do czego też zawsze w praktyce służyły (i nie ma ich jako samodzielnych przedmiotów).

Literatura zawiera przecież właśnie głównie przykłady ludzkich postaw, wyborów, zachowań i historycznych i kulturowych różnic. A także formalizmów artystycznych. Wszystko idealne przykłady do zastosowania przy wyjaśnianiu zagadnień w nowych przedmiotach.

Podobnie zresztą historia i geografia – dziedziny same w sobie warte specjalistycznych studiów, ale interesujące i praktyczne wykształcenie dla nielicznych.
Historia rozumiana jako litania dat, bitew i nazwisk sprzyja wprawdzie rozwijaniu pamięci, ale nie sprzyja myśleniu o systemach społecznych jako procesach o złożonych przyczynach i skutkach widocznych na dużych obszarach świata.

Obecne elementy literaturoznawstwa w zakresie języka polskiego są znowu specjalistyczną wiedzą niewartą nauczania powszechnego. Zaś ortografia i podstawy gramatyki to zagadnienia dla przedmiotu nauka czytania i pisania w szkole podstawowej.

Kluczowe jest nauczenie dzieci sposobów myślenia i działania struktur świata. Wiedza szczegółowa zaś powinna wynikać z konkretnych przykładów, a nie poznania pamięciowego. Szczegóły nie powiązane z rozumieniem zależności i złożoności świata dają pozorną edukację – co widać dla przykładu w wypowiedziach Pana Jarosława Kaczyńskiego – wielkiego erudyty historycznego i literackiego, który z pełnym przekonaniem wygłasza głupoty historyczne takie jak to, że katolicyzm był zawsze istotą polskości.

Dopisek
Pod wpływem komentarzy dopisuję paragraf o językach obcych. Nie ma ich na liście z ważnego powodu – to jest program dla gimnazjum i liceum.
Języki obce powinny być nauczane w żłobku, przedszkolu i szkole podstawowej – to znaczy w okresie, gdy działa naturalny system nauki języka i jest on przyswajany szybko oraz tworzą się naturalne struktury językowe w mózgu –charakterystyczne dla tzw. „native speakers”. Najlepiej to można zaobserwować u dzieci mających dwujęzycznych rodziców.
Nauczanie w późniejszym okresie jest trudne, długie i nigdy nie daje do końca pozytywnego efektu – kolejny język jest zawsze mówiony z akcentem i „dziwnie” (najwięksi styliści w literaturze angielskiej – Joseph Conrad i Vladimir Nabokov – Polak i Rosjanin – do końca życia mówili z zauważalnym akcentem).
Tak więc w liceum dzieci powinny już umieć mówić swobodnie w 2-3 językach (np. polski+angielski+chiński lub polski+angielski+niemiecki), jedynie konieczne jest rozszerzenie słownictwa i doszlifowanie stylu – a to najlepiej robić naturalnie – wykładać część przedmiotów z listy w obcych językach.
Trwa ładowanie komentarzy...