Nauka, czyli pojęcie mętne

Isaac Newton i narodziny idei (ochraniacz języka przed ugryzieniem)
Isaac Newton i narodziny idei (ochraniacz języka przed ugryzieniem) Littlemilys Scientific Enlightenment
Mamy problem z rozpoznawaniem nauki. Stąd pojawiają się w naszych różnorodnych mediach opinie i apele podpisywane, jako naukowe. A my nie wiemy kto profesor, kto cieć. Jak rozpoznawać ziarno od plew i bezpiecznie wyrabiać sobie zdanie bez narażania się na śmieszność w wykształconym towarzystwie?

Naukowcy
Pod słowem tym dziś rozumiemy zarówno nauki przyrodnicze jak fizyka, matematyka, astronomia, biologia, medycyna i wszelkie podgrupy lub dziedziny mieszane. Ludzie z tych nauk posługują się sprawnie i dosłownie aparatem pojęciowym, logiką i metodologią nowoczesnej nauki racjonalnej. Wyniki działań zgodnych z tymi naukami są mocno związane z rzeczywistością, powtarzalne i praktyczne. Nikt dzisiaj nie zastanawia się nad rzetelnością teorii, przejeżdżając przez most, czy rozmawiając przez komórkę.



Aspiranci
Drugą grupę stanowią metanauki gdzie mamy do czynienia z ludźmi, z których tylko niektórzy posługują się paradygmatem naukowym, a większość nie bardzo - to filozofia, psychologia, socjologia, ekonomia, prawo czy historia. W tych dziedzinach opinia mistrza, opinia, intuicja, moda intelektualna czy zabobon są równie ważne jak eksperyment. Tu szczególnie trudno rozpoznawać naukowców i szarlatanów.
W dużej części paranauki te przekształcają się w nauki, gdzie eksperyment, powtarzalność wyników, falsyfikowalność teorii i ciągłe poszukiwanie (a nie znajdowanie) prawdy pasującej do rzeczywistości i pozwalającej ją przewidywać są praktyką obowiązującą, jednak zbyt często środowiska te tolerują wśród siebie szarlatanów, „mistrzów”, twórców „szkół” (a w zasadzie sekt metodologicznych), by zostać obdarzonym zaufaniem godnym fizyki. Inną przyczyną jest często stosunkowo wczesny etap poznania materii tych nauk.
Niektóre kategorie poznania jak teologia, NLP czy astrologia w ogóle nie są naukami.

Rzemieślnicy
Trzecią grupę stanowią inżynierowie, prawnicy - czyli praktycy rzemiosła technicznego, z których większość posiadło wiedzę rzemieślniczą - wiedzą jak to się robi rutynowo, ale często nie wiedzą dlaczego. Tu też mamy problemy z rozróżnianiem ludzi, którym bliżej do naukowca od tych, którym bliżej do szewca.

Problem tytułów
We wszystkich tych klasach ludzi obowiązuje ta sama tytulatura - doktorów, profesorów, akademików, wykładowców etc. etc. A całkowitym kuriozum jest pojawienie się tytułów naukowych wśród artystów.
A że wszyscy mają "tytuły naukowe" – lud boży ulega złudzeniu, że są to naukowcy, których pewność opisu rzeczywistości odpowiada tej z pierwszej grupy.

Praktyka polityczna
Dlatego grupa działaczy politycznych pracujących na uczelniach i posiadających owe "tytuły naukowe" może bezkarnie pisać list w obronie kolejnego "naukowca prawnika" - pani Pawłowicz, posługując się logiką przedszkolaka i wiedzą o ewolucji godną analfabety.
I nie jest usprawiedliwieniem inna specjalizacja. Człowiek mądry powinien mieć ogólne wyobrażenie o świecie, a na pewno powinien znać teorię ewolucji - mechanizm powszechny nie tylko w biologii, ale i kulturze, astronomii, polityce i historii.

Inny przykład to polemika pana Biniendy (inżynier, grupa 3), z panem Artymowiczem (astrofizyk, grupa 1). Pan Artymowicz ma warsztat poznawczy i może swobodnie analizować wypadek smoleński. Pan Binienda zaś zrobił symulację, której sam nie rozumie i nie wie co symulował. Ale wie, że samolot nie ściął brzozy, którą ściął.

Jak sobie radzić w życiu?
Gdy zdanie o czymś wypowiada przedstawiciel dziedziny wiedzy bardzo trudnej i niezrozumiałej jak fizyka, matematyka, biologia ewolucyjna, mikrobiologia – mamy powód by słuchać go uważnie. Dyscyplina intelektualna, samoregulacja talentów i elementarne wymagania dotyczące poziomu inteligencji w tych naukach są tak wysokie, że prawdopodobieństwo usłyszenia bzdur jest niewielkie. Najwyżej go nie zrozumiemy.

Gdy zdanie o czymś wypowiada inżynier, czy inny przedstawiciel rzemiosła, możemy oczekiwać, że posługuje się zdrowym rozsądkiem. A to oznacza, że w sprawach prostych ma rację, a w sprawach skomplikowanych na pewno się myli. A że spraw prostych jest niewiele…

Po cienkim lodzie stąpamy, gdy słyszymy opinie przedstawiciela metanauk. Wielu z nich jest bardzo mądra, wielu zaś to głupcy. Problem polega na tym, że ze względu na obecne ograniczenia tych nauk, mądrzy mogą się mylić, a głupcy mieć rację. Mogą, ale nie muszą.
Dlatego lepiej potwierdzać ich opinie u fizyków i astronomów, którzy amatorsko zajmują się np. psychologią.

Tytuły naukowe są zaś bez znaczenia. Dziś profesorem (cokolwiek to znaczy) może zostać każdy – wystarczy by sobie wybrał taki zawód - profesor - i zatrudnił się na uczelni w Pacanowie. Dlatego nie ufajmy tytułom, obok których nie ma specjalności. A wtedy już wiemy jak postępować.
Trwa ładowanie komentarzy...